Nadchodzi zima: Czy odnawialne źródła energii mogą nas uniezależnić od rosyjskiego gazu?

One thing is clear – Europe needs to cover gas demand with alternative sources. The EU energy security is compromised if there is no diversification to cover Russian gas imports.

Jedno jest pewne – Europa musi pokryć zapotrzebowanie na gaz z alternatywnych źródeł. Bezpieczeństwo energetyczne UE będzie zagrożone, jeśli nie dojdzie do dywersyfikacji w celu zastąpienia importu rosyjskiego gazu. Import gazu do UE stanowi ponad 1 500 TWh i musi zostać zastąpiony alternatywnymi źródłami.

Kwestie bezpieczeństwa energetycznego wywołują ożywione dyskusje nie tylko w gabinetach polityków, zarządach i na konferencjach. Temat ten jest obecny również w życiu codziennym obywateli. Można usłyszeć szalone historie, a opinie są spolaryzowane i wahają się w obu kierunkach. Chociaż może się wydawać, że stoimy przed niemożliwym zadaniem przejścia z paliw kopalnych na odnawialne źródła energii, badania opinii publicznej pokazują w rzeczywistości wysoki stopień zgodności (9 na 10 Europejczyków zgadza się z tym) w odniesieniu do priorytetów polityki energetycznej UE czyli zapewnienia bezpiecznej, czystej i przystępnej cenowo energii dla wszystkich Europejczyków, w oparciu o nowe badanie Eurobarometru opublikowane przez Komisję Europejską.
 
Główne pytania koncentrują się na możliwości przeprowadzenia transformacji energetycznej oraz na odpowiednim harmonogramie. Nie jest to kwestia czy, ale jak i kiedy. Nasz zespół ds. energii, energetyki i górnictwa przyjrzał się bliżej temu zagadnieniu.
 
W marcu 2022 roku 85% zapotrzebowania UE na gaz pochodziło z importu. W tym 34% z Rosji, a tylko 17% z Norwegii. Zależność od rosyjskiego gazu w UE znacznie wzrosła, a jak pokazuje poniższy wykres niektóre kraje są całkowicie zależne od tego jednego źródła.

Źródło: GlobalData, Eurostat

Ponad 30% importowanego rosyjskiego gazu wykorzystywane jest do produkcji energii elektrycznej i cieplnej, a dodatkowe 25% zużywa sektor mieszkaniowy, a następnie produkcja przemysłowa – 21%. Trudno się dziwić, że zdolność Rosji do uzbrojenia się w energię tylko przyspieszyła presję na ceny konsumpcyjne, globalne łańcuchy dostaw i rynek pracy.

Droga do alternatywnych źródeł energii

Jedno jest pewne – Europa musi pokryć zapotrzebowanie na gaz z alternatywnych źródeł. Bezpieczeństwo energetyczne UE będzie zagrożone, jeśli nie dojdzie do dywersyfikacji w celu zastąpienia importu rosyjskiego gazu. Import gazu do UE stanowi ponad 1 500 TWh i musi zostać zastąpiony alternatywnymi źródłami.
 
Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) opracowała 10-punktowy plan dla Europy. Plan ten podzielony jest na 4 główne obszary działania:

Działania związane z gazem ziemnym

  • Brak nowych kontraktów na dostawy gazu z Rosją (kontrakty na 15 mld m3 mają wygasnąć do końca 2022 roku, a na 40 mld m3 do końca dekady).
  • Zastąpienie gazu rosyjskiego gazem z alternatywnych źródeł (30 mld m3 z innych krajów)
  • Minimalne zobowiązania do magazynowania gazu w celu zwiększenia odporności rynku (większe zatłaczanie zwiększy zapotrzebowanie na gaz i podniesie jego ceny)

Działania ukierunkowane na energetyczną efektywność

  • Przyspieszenie wymiany kotłów gazowych na pompy ciepła (zmniejszenie zużycia gazu niezbędnego do ogrzewania o dodatkowe 2 mld m3 rocznie)
  • Przyspieszenie poprawy efektywności energetycznej w budynkach i przemyśle (zmniejszenie zużycia gazu na ogrzewanie o dodatkowe 2 mld m3 rocznie)
  • Zachęcenie konsumentów do czasowej regulacji termostatów (zmniejszenie zużycia gazu o 10 mld m3 rocznie(!))

Działania ukierunkowane na energię odnawialną

  • Przyspieszenie realizacji projektów związanych z energią wiatrową i słoneczną (mogłoby zmniejszyć zużycie gazu o 6 mld m3).
  • Maksymalizacja produkcji z istniejących źródeł niskoemisyjnych, takich jak bioenergia i energia jądrowa (może przynieść 70 TWh, zmniejszając zużycie gazu w elektryczności o 13 mld m3).

Działania prorynkowe

  • Wprowadzenie krótkoterminowych środków chroniących wrażliwych odbiorców energii elektrycznej przed wysokimi cenami.
  • Zwiększenie wysiłków na rzecz dywersyfikacji i dekarbonizacji źródeł elastyczności systemu energetycznego.

Badania pokazują, że pomyślna realizacja planu może wyeliminować do 2030 roku zapotrzebowanie na rosyjski gaz. Udział energii odnawialnej w energetyce rośnie systematycznie od 2004 roku, osiągając obecnie 23%. Wodór jest postrzegany jako wsparcie dla sektora gazowego. Dyrektywy w sprawie odnawialnych źródeł energii (RED) oceniają możliwość wprowadzenia obowiązku blendingu w celu zwiększenia zrównoważonego rozwoju europejskiego systemu gazowego z obecnego 1% do 20%, ale nie bez poważnych dostosowań sieci i infrastruktury.

Poza zmniejszeniem uzależnienia od rosyjskiego gazu, co teraz wydaje się możliwe, należy rozważyć także różne inne aspekty transformacji energetycznej. Na razie zachowajmy spokój i postępujmy zgodnie z planem.

A co z ryzykiem?

We read and hear surprisingly little about the uncertainties, unknowns, and associated project risks of such undertaking. Known unknowns are what drive many scientific experiments, business intelligence and data analytics and refer to information whose existence is someone aware of but does not possess. They can also represent potential risks. They can also represent potential risks. Far worse are the unknown unknowns, pieces of unidentified information, or “things  we do not know that we don’t know”.

W planie uwzględniono kilka pozycji, których charakter niesie ze sobą nieodłączne ograniczenia i dlatego można je uznać za poważne ryzyko projektowe. Na przykład wyzwaniem jest sprzedaż i instalacja 30 mln pomp ciepła w jak najkrótszym czasie bez względu na ograniczone zdolności produkcyjne w skali globalnej, presję ze strony łańcucha dostaw i trudności logistyczne.
 
Przyspieszenie produkcji energii odnawialnej (UE wymaga ponad 900 TWh dodatkowej mocy do 2030 r.) wydaje się niezwykle mało prawdopodobne z wyżej wymienionych powodów , a także niemożliwe bez dodania nowych zakładów produkcyjnych, najlepiej bliżej domu, a nie za granicą. Oznacza to, że aby zrealizować to kolosalne zadanie w bardzo krótkim czasie, trzeba będzie pójść na ustępstwa techniczne i technologiczne. Ponadto należy zatrudnić i przeszkolić nowych pracowników zgodnie z bardzo wysokim standardem wymaganym przez stale rosnącą kompleksowość maszyn do wytwarzania energii odnawialnej (zwłaszcza turbin wiatrowych). Niedawne kryzysy w europejskim transporcie drogowym i lotniczym spowodowane po-COVIDowymi brakami kadrowymi pokazują, jak trudno jest zmobilizować i zapewnić dopływ wykwalifikowanej siły roboczej, aby sprostać wymaganiom biznesu związanego z zieloną energią.
 
Również infrastruktura sieci, transportu i magazynowania gazu będzie wymagała więcej niż gruntownego remontu, aby móc zastosować mieszanie wodoru ze względu na jego właściwości fizyczne i chemiczne (silnie korozyjne, a istniejące sieci nie zostały zbudowane z myślą o tym).
 
Wreszcie, interesujące byłoby zapoznanie się z szacunkami dotyczącymi nakładów kapitałowych niezbędnych do modernizacji systemów przesyłowych i dystrybucyjnych całej UE w celu dostosowania ich do zmiany topologii wynikającej z zastąpienia niewielkiej liczby centralnie dysponowanych aktywów wytwórczych (zlokalizowanych w pobliżu największych przemysłowych odbiorców energii elektrycznej) dużą liczbą rozproszonych źródeł odnawialnych zlokalizowanych na całym kontynencie i w sąsiednich morzach.
 
Do tego czasu Europa będzie musiała utrzymać swoje elektrownie węglowe (np. Niemcy już rozpoczęły postępowanie prawne w celu zniesienia zakazu eksploatacji elektrowni cieplnych po 2022-23 roku).
 
Poza tym rok 2030 oddalony jest jeszcze o 7,5 roku, a przecież zima czeka nas już za kilka miesięcy.

Powiązane artykuły

Zviadi Vardosanidze

Group Practice Leader Energy, Power and Mining

T +43 664 962 39 04

Ogólnoeuropejski blackout – i co potem?

Ogólnoeuropejska awaria zasilania i infrastruktury, tzw. blackout, w ciągu kilku dni doprowadziłaby nasze społeczeństwo na skraj przepaści.

Na tak daleko idące braki w zaopatrzeniu nie są przygotowani ani ludzie, ani firmy, ani żadne państwo. Jesteśmy zanurzeni w niebezpiecznym i fałszywym poczuciu bezpieczeństwa.
Zastanówmy się jednak, jak bardzo realistyczny jest taki scenariusz i jakie miałby on konsekwencje.

Europejski system dostaw energii elektrycznej jest jednym z najbardziej niezawodnych na świecie. Jeśli weźmiemy pod uwagę ryzyko z matematycznego punktu widzenia, prawdopodobieństwo powszechnego braku energii jest bardzo niskie – w Europie przecież nigdy wcześniej nie doszło do podobnego zdarzenia.

Niemniej od lat rosną wymagania dotyczące bezpiecznej eksploatacji sieci, a wraz z nimi rośnie ryzyko wystąpienia zakłóceń lub awarii na dużą skalę. Powody tego są różnorodne. Począwszy od rynku energii elektrycznej, który nie zwraca uwagi na ograniczenia fizyczne, poprzez transformację energetyczną, ignorującą połączenia systemowe i wymuszającą wymianę poszczególnych elementów, aż po nowe zagrożenia wynikające z rozwoju połączeń międzysystemowych.

Pierwsza faza blackoutu

Zakłócenia w dostawie energii mogą się rozprzestrzenić na dużą część Europy w ciągu kilku sekund.
Prawdopodobnie zaś potrzeba tygodnia, aby cała europejska sieć połączeń znów funkcjonowała w dość stabilny sposób. To jednak tylko pierwsza faza przerwy w dostawie prądu, do której operatorzy sieci przygotowują się od lat. W innych obszarach, jako środek bezpieczeństwa, często stosuje się awaryjne generatory prądu. Mogą one jednak pokryć zaledwie ułamek rzeczywistego zapotrzebowania. Niestety mamy skłonność do przeceniania wydajności sieci oraz niedoceniania jej podatności na usterki.

Druga faza blackoutu

Zupełnie niedoceniana jest również druga faza przerwy w dostawie energii elektrycznej, aż do momentu przywrócenia stabilnego funkcjonowania usług telekomunikacyjnych (sieci telefonii stacjonarnej i komórkowej, internetu). Ze względu na spodziewane uszkodzenia sprzętu i przeciążenia, należy się liczyć z co najmniej kilkunastodniowym okresem powrotu do normalnego działania. Decydujący jest przy tym czas trwania awarii zasilania. Im dłużej potrwa przerwa w dostawie prądu, tym trudniejsze i dłuższe stanie się ponowne uruchomienie sieci telekomunikacyjnych. Jednocześnie nie będą jednak funkcjonować ani produkcja, ani logistyka czy dystrybucja towarów. Działać nie będzie również dostawa paliw. W sektorze logistyki dostaw istnieje po prostu zbyt wiele – często niedostatecznie uwzględnianych – zależności, w tym także wiele powiązań międzynarodowych.

Przykład

Do najsłynniejszego blackoutu w Polsce doszło 8 kwietnia 2008 r. w Szczecinie. Niekorzystna pogoda: opady śniegu i silny deszcz uszkodziły linie elektroenergetyczne odpowiadające za zasilanie całej aglomeracji. Od prądu odciętych zostało ponad 500 tys. ludzi, a miasto objął paraliż. Nie działały światła, nie funkcjonowały stacje benzynowe, urzędy i uczelnie, a ludzie musieli sobie radzić bez ciepłej wody i ogrzewania. Do pierwszych mieszkań prąd wrócił po 12 godzinach, w pozostałych częściach miasta blackout trwał jeszcze dłużej, a pełna naprawa sieci zajęła kolejnych kilka dni. Szacuje się, że koszt tej awarii to nawet 54 mln zł.

Trzecia faza blackoutu – z długimi restartami

Poważne szkody i całkowite zaprzestanie produkcji, przetwarzania i dystrybucji żywności spowodują kilkumiesięczne zatory w dostawach. Dlatego także w tej fazie należy się liczyć z długotrwałymi wznowieniami działania. Jak wynika z austriackich badań nad bezpieczeństwem, około 1/3 społeczeństwa przewiduje, że będzie w stanie samodzielnie zadbać o siebie przez maksymalnie 4 dni. Kolejna 1/3 jest w stanie wytrwać 7 dni. Rozpoczęcie szerszych dostaw żywności będzie jednak możliwe dopiero w drugim tygodniu.

Z reguły członkowie organizacji i pracownicy firm reagowania kryzysowego nie są lepiej przygotowani do sytuacji kryzysowej niż reszta społeczeństwa. Ale kiedy ludzie w sytuacji kryzysowej przebywają w domu i głodują, nie przyjdą do pracy w celu ponownego uruchomienia systemów dostaw lub zapewnienia opieki ratunkowej. I tak zaczyna się błędne koło.

Jak poprawić gotowość społeczeństwa do samopomocy?

Gotowość społeczeństwa do samopomocy jest podstawą wszystkich innych niezbędnych działań. Szybki powrót do normalności na szeroką skalę będzie możliwy tylko wtedy, gdy duża liczba ludzi będzie w stanie utrzymać się na powierzchni przez co najmniej 2 tygodnie. Brakuje jednak wiedzy na ten temat, ponieważ nie ma prawie żadnej komunikacji w zakresie ryzyka i bezpieczeństwa.

Często słychać powtarzane wypowiedzi „Nie chcemy niepokoić społeczeństwa”. Ale właśnie takie łagodzenie nastrojów prowadzi do przedwczesnej eskalacji i braku możliwości zapanowania nad nią. Samowystarczalne społeczeństwo jest nieodzowne w przypadku wszelkich zakłóceń w dostawach żywności i wydaje się warunkiem koniecznym do stworzenia stabilnego państwa.

Aby podnieść gotowość społeczeństwa do ponownego podjęcia środków bezpieczeństwa, konieczna jest otwarta i szczera komunikacja oraz szeroko zakrojona akcja informacyjna. Poczekajmy, czy kryzys związany z koronawirusem doprowadzi do trwałej zmiany w myśleniu.

Herbert Saurugg, MSc
Prezes Austriackiego Towarzystwa Zapobiegania Kryzysom

T +43 660 3633896
praesident@gfkv.at
www.krisenvorsorge.jetzt

Artykuł ukazał się w magazynie Spotlight „Bez energii ani rusz” we wrześniu 2020 roku.

Rudolf Schiel

Practice Leader Property & Engineering

T +43 664 822 27 58

Błękitne paliwo

W ostatnim czasie najważniejszą informacją dla polskiej energetyki było ogłoszenie rozpoczęcia budowy Baltic Pipe – jednej z największych inwestycji energetycznych w historii.

Gazociąg ma łączyć Polskę z Danią. Między innymi dzięki temu połączeniu polskie firmy otrzymają bezpośredni dostęp do swoich złóż zlokalizowanych na szelfie norweskim (Lotos, PGNiG). Przepustowość planowanego gazociągu ma wynosić ok. 10 mld m3 gazu rocznie. To inwestycja bardzo wyczekiwana (jej początki to okolice 2007 r.), dająca nadzieję na rozwój gazu jako wsparcie, a może kiedyś alternatywę dla produkcji energii opartej o węgiel.

Zapotrzebowanie będzie rosło

Zgodnie z raportami publikowanymi przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) na koniec 2019 r. elektrownie zasilane paliwem gazowym generowały moc 2 788 MW (moc zainstalowana w KSE). Rokrocznie moc tego typu elektrowni rośnie i w dalszej perspektywie rosnąć będzie. Obecnie prowadzonych lub dopiero co zakończonych jest kilka inwestycji związanych z gazem, wymienić można między innymi budowę bloku gazowo-parowego w Elektrociepłowni Żerań (planowane zakończenie 2020 r.) czy niemającą szczęścia inwestycję w Stalowej Woli.

Oczywistym jest, że zapotrzebowanie na paliwo gazowe będzie rosło. Dodatkowo planowane inwestycje, takie jak rozbudowa Elektrowni Dolna Odra o dwa bloki gazowo-parowe o łączonej mocy 1 400 MW, sprawiają, że polska energetyka będzie potrzebowała dużo więcej paliwa gazowego niż dotychczas.

Dywersyfikacja postępuje

Zgodnie z założeniami „Polityki energetycznej Polski do 2040” (PEP2040) udział produkcji w jednostkach gazowych w strukturze wytwarzania ma wzrosnąć do ok. 10% w 2030 r. i do 17% w 2040 r. Plany są ambitne, jednak i niezbędne, jeżeli chcemy podążać w stronę neutralności klimatycznej. Przy obecnym stanie technologicznym OZE (całkowity brak sterowalności i przewidywalności w zakresie produkcji energetycznej) potrzebujemy możliwości bilansowania krajowego systemu elektroenergetycznego. Dzisiaj faktycznie umożliwiają to tylko bloki energetyczne oparte o zasilanie węglowe bądź właśnie gazowe. Nie ma możliwości magazynowania energii w dużych ilościach, dlatego też rozwój OZE wymusza również rozwój tzw. tradycyjnej energetyki. Atutem przemawiającym za wykorzystaniem źródeł gazowych jest stosunkowo niższa emisyjność niż w przypadku konwencjonalnych źródeł węglowych.


Budowa Baltic Pipe wpisuje się w działania skierowane na zwiększenie możliwości dywersyfikacji dostaw surowca do Polski. Dywersyfikacja konsekwentnie w ostatnich latach postępuje. W 2019 r. udział w imporcie gazu z Rosji spadł do ok. 60% z ok. 67% w 2018 r., w odróżnieniu od sprowadzanego do kraju LNG, którego udział w imporcie wzrósł do ok. 23% z ok. 20% rok wcześniej (w 2019 r. PGNiG sprowadziło do Polski 31 dostaw LNG, rok wcześniej – 23.). Jest to jednak wciąż za mało. Sam projekt Baltic Pipe nie wystarczy, aby zapewnić infrastrukturę techniczną tak potrzebną do dywersyfikacji. Kluczowym jest rozpoczęcie innych projektów oraz rozbudowa infrastruktury wewnętrznej, zapewniającej magazynowanie oraz wykorzystanie gazu ziemnego przez elektroenergetykę.

Wspomniana wcześniej strategia dotycząca polityki energetycznej Polski wskazuje następujące projekty niezbędne do zapewnienia odpowiedniego poziomu dywersyfikacji:

  • rozbudowa terminalu LNG – planowane jest osiągnięcie przepustowości (odbioru i regazyfikacji) na poziomie 7,5 mld m3 rocznie (aktualne zdolności regazyfikacyjne wynoszą 5 mld m3/rok);
  • rozbudowa połączeń z państwami sąsiadującymi, tj. Słowacją, Litwą, Czechami oraz Ukrainą.

Dodatkowo planowana jest budowa pływającego terminala magazynującego i regazyfikującego, czyli tzw. jednostki FSRU (Floating Storage Regasification Unit), która cumować miałaby w Zatoce Gdańskiej. Moc takiej jednostki to od 4,1 do 8,2 mld m3, planowane przekazanie do eksploatacji to 2025 r.

Trudne ryzyko

Kończąc trzy opisane powyżej projekty (Baltic Pipe, terminal magazynujący w Zatoce Gdańskiej, rozbudowa terminala LNG), będziemy niezależni w zakresie doboru partnera dostarczającego surowiec.
Wszystkie opisane powyżej istniejące oraz planowane projekty potrzebują szytych na miarę rozwiązań w zakresie pokrycia ubezpieczeniowego oraz reasekuracyjnego. Każdy z nich jest wyzwaniem dla oceniającego go underwritera. Znacząca część wymaga zaangażowania międzynarodowych rynków reasekuracyjnych (również ze względu na ograniczoną pojemność rynkową). Jest to również pole dla brokera wspomagającego klienta w organizacji pokrycia ubezpieczeniowego do wykazania się wiedzą i kompetencjami w zakresie tzw. trudnych ryzyk. Projekty gazowe na pewno tak można określić.

Artykuł ukazał się w Dzienniku Ubezpieczeniowym Nr 89 (4983) w dniu 8 maja 2020 roku.